Sylwia i Kamil. Dzień ślubu.

Choć pogoda była kapryśna tego dnia to udało się przeżyć ten dzień bez parasol. Po drodze do Łomży mijaliśmy burzowe chmury, miejscami dobrze polało. Na szczęście gdy dotarliśmy do Kościoła Pw. Najświętszej Maryi Panny w Łomży słoneczko zaczęło przebijać się przez chmury. To był dobry znak.

Pogodowych niespodzianek już więcej nie było. Jedyne, te które przygotowali znajomi i przyjaciela Sylwii i Kamila. Były liczne bramy weselne, dużo dymu i sztuczne ognie. Dzień ślubu był wystrzałowy.